Grudzień 17th, 2018 przez ola47

Było to 28 listopada 1995 roku. Pamiętam dokładnie, chociaż rzadko coś dokładnie pamiętam…

Papierosy paliłam mniej więcej od 1990 roku. Dochodziłam do dwóch i pół paczki dziennie! Pomimo kilkunastu prób rzucenia, nie udawało mi się wyrwać z nałogu. Najdłużej wytrwałam tydzień – bardzo się męcząc. Śniły mi się wtedy koszmary typu: ktoś mnie częstuje i sięgam po papierosa.. Aby wyjść z nałogu, rzuciłam nawet w pracę – w czasie ośmiu godzin spędzanych w biurze wypalałam 40 papierosów! Czasem zapalałam kolejnego papierosa od poprzedniego…

Wreszcie, w czasie adwentu 1995 roku, w zwykły dzień – we wtorek, poszłam do spowiedzi i poprosiłam Jezusa, żeby mi pomógł przestać palić przez dwa tygodnie, które zostały do Świąt Bożego Narodzenia. Miałam bowiem świadomość, że nie dam rady nie palić papierosów w czasie świąt, ponieważ planowałam wyjechać do rodziny na Śląsk, gdzie było kilka osób palących. Zdawałam sobie sprawę z tego, że nie wytrzymam i zapalę przebywając non-stop przez kilka dni w towarzystwie palących ludzi.

Tak więc, poszłam do spowiedzi i w intencji niepalenia wyspowiadałam się i byłam na mszy na godz. 18-tą – przyjęłam w tej intencji Eucharystię. Nie byłam wtedy osobą mocno wierzącą – raczej taką letnią katoliczką… A jednak stał się cud! Przestałam palić nie tylko przez te dwa tygodnie ale do tej chwili – minęło już 23 lata. Co więcej – nie męczyłam wcale z tego powodu, że nagle przestałam palić! Przestało mi się chcieć palić z dnia na dzień – tak po prostu. Jakby ktoś mi zabrał ten nałóg!!

Oczywiście powzięłam środki zapobiegawcze, tzn. przez jakiś, krótki czas nie spotykałam się z palącymi znajomymi  – co wówczas oznaczało niespotykanie się prawie z nikim. 🙁 Poprosiłam męża, żeby przy mnie nie palił i on się dostosował. O dziwo – po miesiącu oświadczył mi, że również rzucił palenie!!! 🙂

Nie paliłam też w czasie tygodniowego pobytu świątecznego u rodziny. Pomimo, że papierosy stale były pod ręką i ciągle ktoś palił w mojej obecności!

Nie szłam do tamtej spowiedzi z wiarą – raczej był to desperacki krok osoby udręczonej nałogiem. Przez 5 lat palenia papierosów nie mogłam normalnie przystępować do Komunii Św. i miałam ogromne wyrzuty sumienia, że po spowiedzi pierwsze co robię to zapalam papierosa. Rzadko się więc spowiadałam i prawie wcale nie przyjmowałam Komunii Św.

Jestem głęboko przekonana, że to Jezus mnie uzdrowił z tego nałogu – On mi go po prostu zabrał. Patrząc po ludzku lub naukowo – nie jest możliwe, żeby tak łatwo przestać palić(!) – wiem coś o tym, bo wielokrotnie próbowałam… A tu – jednego wieczora poszłam do spowiedzi i na mszę a od rana dnia następnego już nie byłam palaczką! Jak widać dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

Chrystus dał mi więcej niż prosiłam – przestałam palić nie tylko przez dwa tygodnie ale już na całe życie! Przestał też palić mój mąż. Dzięki temu nasza trójka dzieci miała dzieciństwo bez dymu papierosowego. Zaoszczędziliśmy przez te lata sporo gotówki nie wydając jej na nałóg, tylko na nasze dzieci.

Polecam każdemu taki sposób – oczywiście wymaga to wiary i bycia czynnym chrześcijaninem ale moim zdaniem warto! 🙂 Spróbować zawsze można – to nic nie kosztuje…

Aleksandra Przybysz

(grafika własna)

Kategoria: Wiara, Zdrowie Tagi: ,