Category: Wiara

Grudzień 18th, 2018 przez ola47

Wiele osób pamięta zapewne film pt. „Dzieciaki do wzięcia” ze słynnym aktorem komediowym Leslie Nielsenem. Również w tym filmie jest element propagandy antychrześcijańskiej – bo tak to trzeba nazwać po imieniu.

Chodzi o scenę, w której jeden z głównych bohaterów, narzeczony Julii, próbuje skorzystać z telefonu w budce ulicznej a przeszkadza mu w rozmowie rosły osiłek, robotnik, wykonujący remont drogi. Otóż, ów prymitywny, agresywny mężczyzna ma na szyi zawieszony krzyżyk. Dość spory – tak duży, żeby nie uszedł przypadkiem uwagi widza. I znowu mamy podświadomy przekaz: katolik to prymityw, ciemniak, cham i agresywny prostak… 🙁

Aleksandra Przybysz

(fot. youtube.com)

 

 

 

Kategoria: Film, Sztuka, Wiara Tagi:

Grudzień 17th, 2018 przez ola47

Było to 28 listopada 1995 roku. Pamiętam dokładnie, chociaż rzadko coś dokładnie pamiętam…

Papierosy paliłam mniej więcej od 1990 roku. Dochodziłam do dwóch i pół paczki dziennie! Pomimo kilkunastu prób rzucenia, nie udawało mi się wyrwać z nałogu. Najdłużej wytrwałam tydzień – bardzo się męcząc. Śniły mi się wtedy koszmary typu: ktoś mnie częstuje i sięgam po papierosa.. Aby wyjść z nałogu, rzuciłam nawet w pracę – w czasie ośmiu godzin spędzanych w biurze wypalałam 40 papierosów! Czasem zapalałam kolejnego papierosa od poprzedniego…

Wreszcie, w czasie adwentu 1995 roku, w zwykły dzień – we wtorek, poszłam do spowiedzi i poprosiłam Jezusa, żeby mi pomógł przestać palić przez dwa tygodnie, które zostały do Świąt Bożego Narodzenia. Miałam bowiem świadomość, że nie dam rady nie palić papierosów w czasie świąt, ponieważ planowałam wyjechać do rodziny na Śląsk, gdzie było kilka osób palących. Zdawałam sobie sprawę z tego, że nie wytrzymam i zapalę przebywając non-stop przez kilka dni w towarzystwie palących ludzi.

Tak więc, poszłam do spowiedzi i w intencji niepalenia wyspowiadałam się i byłam na mszy na godz. 18-tą – przyjęłam w tej intencji Eucharystię. Nie byłam wtedy osobą mocno wierzącą – raczej taką letnią katoliczką… A jednak stał się cud! Przestałam palić nie tylko przez te dwa tygodnie ale do tej chwili – minęło już 23 lata. Co więcej – nie męczyłam wcale z tego powodu, że nagle przestałam palić! Przestało mi się chcieć palić z dnia na dzień – tak po prostu. Jakby ktoś mi zabrał ten nałóg!!

Oczywiście powzięłam środki zapobiegawcze, tzn. przez jakiś, krótki czas nie spotykałam się z palącymi znajomymi  – co wówczas oznaczało niespotykanie się prawie z nikim. 🙁 Poprosiłam męża, żeby przy mnie nie palił i on się dostosował. O dziwo – po miesiącu oświadczył mi, że również rzucił palenie!!! 🙂

Nie paliłam też w czasie tygodniowego pobytu świątecznego u rodziny. Pomimo, że papierosy stale były pod ręką i ciągle ktoś palił w mojej obecności!

Nie szłam do tamtej spowiedzi z wiarą – raczej był to desperacki krok osoby udręczonej nałogiem. Przez 5 lat palenia papierosów nie mogłam normalnie przystępować do Komunii Św. i miałam ogromne wyrzuty sumienia, że po spowiedzi pierwsze co robię to zapalam papierosa. Rzadko się więc spowiadałam i prawie wcale nie przyjmowałam Komunii Św.

Jestem głęboko przekonana, że to Jezus mnie uzdrowił z tego nałogu – On mi go po prostu zabrał. Patrząc po ludzku lub naukowo – nie jest możliwe, żeby tak łatwo przestać palić(!) – wiem coś o tym, bo wielokrotnie próbowałam… A tu – jednego wieczora poszłam do spowiedzi i na mszę a od rana dnia następnego już nie byłam palaczką! Jak widać dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

Chrystus dał mi więcej niż prosiłam – przestałam palić nie tylko przez dwa tygodnie ale już na całe życie! Przestał też palić mój mąż. Dzięki temu nasza trójka dzieci miała dzieciństwo bez dymu papierosowego. Zaoszczędziliśmy przez te lata sporo gotówki nie wydając jej na nałóg, tylko na nasze dzieci.

Polecam każdemu taki sposób – oczywiście wymaga to wiary i bycia czynnym chrześcijaninem ale moim zdaniem warto! 🙂 Spróbować zawsze można – to nic nie kosztuje…

Aleksandra Przybysz

(grafika własna)

Kategoria: Wiara, Zdrowie Tagi: ,

Grudzień 14th, 2018 przez ola47

Przeczytałam niedawno artykuł na temat naszego godła narodowego i przyznam, że jestem w lekkim szoku!

Zaraz po odzyskaniu niepodległości, czyli od roku 1918, używano powszechnie wzoru godła z czasów naszego ostatniego króla – z zamkniętą koroną uwieńczoną krzyżem.

Oto jak wyglądało (źródło: wikipedia.pl):

Po przewrocie majowym (1926) piłsudczycy przyjęli w roku 1927 nowo zaprojektowany wzór godła, który wyglądał tak (źródło: wikipedia.pl):

Opracował go architekt Zugmunt Kamiński, który pozbawił orła korony, samą formę korony zmienił na otwartą i dodał dwa pentagramy – symbole satanistyczne, używane też przez masonerię – do skrzydeł naszego orła!

Korona zamknięta symbolizuje niepodległość państwa. Symboliki krzyża w koronie nikomu nie trzeba tłumaczyć. Natomiast najbardziej dla mnie szokujące są te dwa pentagramy, których wcześniej nie zauważałam a są one obecne do dzisiaj!

Po II wojnie światowej komuniści postanowili zmienić godło i, ten sam Zygmunt Kamiński, zaprojektował w 1956 roku nowy wzór godła – tym razem pozbawił orła nawet korony (źródło: wikipedia.pl):

Rząd na uchodźctwie natomiast posługiwał się i uznawał do końca swego istnienia, czyli do 1990 roku godłem orła w koronie z krzyżem, bez gwiazd masońskich.

Obecnie obowiązuje wzór godła jak poniżej (źródło: wikipedia.pl), na którym niestety nadal widnieją te nieszczęsne gwiazdy masońskie a orzeł mimo, że odzyskał koronę, to nie jest ona symbolem niepodległości, bo jest otwarta i – co ważniejsze – nie posiada krzyża! 🙁

Niedawno powstała inicjatywa mająca na celu przywrócenie jako naszego godła narodowego wzoru z lat 1918-1927. Bardzo bym chciała dożyć czasów, gdy to się stanie. 🙂

(Obszerny artykuł na temat powyższy można przeczytać w numerze 65 Polonia Christiana – zachęcam do kupowania i czytania!)

Aleksandra Przybysz

(grafiki: wikipedia.pl)

Kategoria: Historia, Ojczyzna, Wiara Tagi: , ,

Grudzień 6th, 2018 przez ola47

Ja Cie kocham a Ty śpisz” – no i właśnie – warto się chyba obudzić i zacząć dostrzegać w niektórych filmach elementy antychrześcijańskie. Ja zaczęłam to zauważać dopiero wówczas, gdy moja wiara pogłębiła się i weszłam w relację osobową z Bogiem. Niejako w sposób naturalny zaczęło mnie razić w filmach to, co obrażało Boga – tego, którego poznałam i pokochałam. Wcześniej nie zauważałam tych elementów – teraz wyostrzył mi się „wzrok”. A poniżej kilka przykładów, które sama wyłuskałam w moim ulubionym filmie. Niestety obecnie jest mi dużo trudniej go oglądać… Być może w ogóle nie będę wracać do niego. 

Treśc filmu jest następująca: „Lucy (Sandra Bullock) sprzedaje bilety w metrze. Codziennie rano siedząc w pracy obserwuje młodego, wyglądającego na bogatego mężczyznę (Peter Gallagher), w którym się po kryjomu podkochuje. Pewnego dnia Lucy ratuje życie swojemu „ukochanemu”, który wpada pod pociąg. Niestety w wyniku wypadku popada w śpiączkę i trafia do szpitala. Tam dziewczyna poznaję rodziców mężczyzny, którzy biorą ją za narzeczoną syna” (źródło: www.filmweb.pl).

Na początek moją uwagę zwróciła postać niejakiego Joe – syna właściciela domu, w którym mieszka główna bohaterka. To młody chłopak, o prostackich obyczajach, wyjątkowo odpychający typ, gruby, ubierający się w podkoszulek na ramiączkach o dużym dekolcie, któremu przy kucaniu spadają spodnie i który jest pod opieką kuratora. I tenże typek ma wyeksponowany na owłosionej piersi krzyżyk i medalik(!). To takie drobne skojarzenie – chrześcijanin = tępota i prostactwo.

Drugi drobny szczegół – w czasie rozmowy Lucy z Saulem okazuje się, że Saul jest ojcem chrzestnym Petera. Jak to możliwe(?) – dziwi się Lucy – przecież Saul jest żydem. Ano według niego można to załatwić z księdzem dając mu jako łapówkę meble…!

W ogóle jest to niestety wyjątkowo poprawny politycznie film – otóż pozytywna główna bohaterka jest wyznania Mojżeszowego, jej szef i przyjaciółka z pracy to murzyni  a rodzina chrześcijańska, mimo, że szczęśliwa, pokazana jest jako niezbyt rozgarnięta – firma, którą prowadzą to skupywanie mebli po zmarłych… Rolę mędrców życiowych pełnią dwaj sędziwi mężczyźni: Saul, żyd i Jerry – czarnoskóry szef Lucy.

Jest też scena w kościele, gdzie w czasie mszy seniorka rodu, Elsie, głośno wyraża zdziwienie w jaki sposób ksiądz prowadzący nabożeństwo został księdzem skoro pali marihuanę?? I w ogóle ona woli, gdy msza jest po łacinie, bo wtedy przynajmniej nic nie rozumie(???!!!).

Posumowując: mądrzy są żydzi i murzyni, chrześcijanie są albo głupi i prostaccy albo niezbyt rozgarnięci. Szkoda, bo scenariusz jest dobry a film pełny ciepła i można go spokojnie oglądać z dziećmi… No, tylko, że trzeba im w czasie wspólnego oglądania koniecznie korygować i tłumaczyć to, co opisałam powyżej, żeby ochronić je przed stereotypami narzuconymi przez producentów filmu… Nie ma też w tym filmie – co jest teraz rzadkością – żadnej postaci homoseksualnej. Za to w kilku moich ulubionych amerykańskich komediach romantycznych z lat 90-tych są. Ale o tym napiszę w inny razem…

Aleksandra Przybysz

(fot. youtube.com)

Kategoria: Film, Sztuka, Wiara Tagi: ,

Grudzień 3rd, 2018 przez ola47

Czy wiecie, że w Warszawie, nad Wisłą istnieje knajpa o nazwie CUD NAD WISŁĄ?

15 sierpnia, obchodzona jest rocznica Bitwy Warszawskiej z 1920 roku. Bitwa, która zatrzymała marsz bolszewików na zachód. Z ciekawości sprawdziłam ostatnio czy jest jakaś strona na ten temat, pod adresem zawierającym słowa „cud nad wisla”. Ku mojemu zdziwieniu odkryłam, że owszem, istnieje strona www.cudnadwisla.com, która jednakże nie zawiera opisu zwycięskiej bitwy ale jest prezentacją knajpy, którą ktoś od 2010 roku prowadzi nad Wisłą w Warszawie.

Logo owego pubu zawiera zwrot CUD NAD WISŁĄ wpisany w koło. Forma ewidentnie kojarzy się z kapslem(!), tym bardziej, że filmowa prezentacja knajpy eksponuje wielokrotnie butelki z piwem (szczególnie jednej zagranicznej firmy).

Podejrzewam, że zwrot „cud nad Wisłą” nie jest chroniony prawnie i że każdy może sobie go użyć jako nazwy swojej działalności gospodarczej (np. knajpy). Ale czy ktoś znający choć pobieżnie historię tej bitwy zdecydowałby się na taki krok?

Co mają w głowach ludzie, którzy nazwali tak to miejsce? Miejsce, gdzie ludzie piją alkohol, tańczą, gdzie są koncerty (nie patriotyczne bynajmniej). Dlaczego nie widzą w tym nic niestosownego? W Bitwie Warszawskiej w 1920 roku zginęła ogromna ilość młodych chłopców, żołnierzy, oficerów. Czy to nie domaga się szacunku? Czy zwyczajowa nazwa tej bitwy – CUD NAD WISŁĄ – nie powinna być dla nas, Polaków, świętością? Czy nie można było nazwać tego pubu np. Ubaw nad Wisłą, albo po prostu: nad Wisłą?

A ci, którzy przychodzą tam, żeby się pobawić, posłuchać jakiegoś dj-a, wypić piwo, drinka i potańczyć – czy ich nie razi okrągły neon w formie kapsla z nazwą CUD NAD WISŁĄ??

Podejrzewam, że po prostu nie znają historii tej bitwy i nie wiedzą co czynią. No bo nie chce mi się wierzyć, że specjalnie bezczeszczą pamięć poległych patriotów, dzięki którym mogą tak beztrosko się teraz bawić w stolicy Polski, nad rzeką Wisłą…

Szkoda, że zabrakło refleksji urzędnikom, którzy wydali pozwolenie na użycie takiej nazwy i zarejestrowali tą działalność gospodarczą. Ale smutne jest też to, że obecni warszawiacy sami depczą pamięć o swoich przodkach..

Aleksandra Przybysz

(fot. youtube.com)

Kategoria: Historia, Miejsca, Wiara Tagi: